Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

czujnyjakpiespotrojny
Było piękne, ciepłe, sobotnie popołudnie.
Skrzypnęła brama firmy i ukazała się zarumieniona pani Ela
z jakimś badylem w ręku. Szybkim krokiem zbliżyła się do mnie i
wydusiła z siebie: Panie Prezesie, jakiś okropny pies mnie goni!
No i w niedomkniętej bramie ukazał się On - pies Baskerwillów.
syn rotweilera i wilczycy, z prawdopodobną domieszką gdzieś po drodze grizzly.
Łeb ogromny, łapa jak u tygrysa. Strach się bać.
Poruszał się powoli, zapadłe boki świadczyły o długotrwałej diecie, a
brudna, poklejona sierść o chorobie czy jakiś walkach.
Położył się obok hali i znieruchomiał.
Przypomniałem sobie, że po ostatnim naszym piesku, który kilka
tygodni temu wybrał wolność, pozostało kilka puszek.
Przyniosłem miskę z połową zawartości puszki, drugą z wodą i
położyłem przed nim.
On zajadał się a ja oglądałem go ze strachem i podziwem.
Co za olbrzym!.

I tak rozpoczęła się przyjaźń pomiędzy nami.
Odkarmiłem go, usunąłem masę kleszczy, wypryskałem
medykamentami, wyszczotkowałem i po
wielu powtarzanych zabiegach i kilkunastu rekonwalescencji dniach pies wyglądał
imponująco.
Córka nadała mu imię Burek.
Budził powszechny respekt, choć ma łagodne usposobienie i jeszcze
nikogo nie zagryzł.
Tylko koń jakoś działa na jego nerwy.
Burek pokonuje wtedy liche ogrodzenie i płoszy okolicznych woźniców.
Nie raz wozak upadłszy znienacka na plecy we własnym wozie
mknącym z zawrotną szybkością śle tylko bluźnierstwa w niebo.
Muszę coś z tym ogrodzeniem zrobić, bo mnie wieś zlinczuje.
Sąsiad wracający rowerem do domu po zmroku w stanie kompletnego amoku
ma inny problem. Burek odprowadza go wzdłuż płotu w absolutnej ciszy i dopiero przy bramie
żegna go potężnym basem. Zwykle zaskoczona pijaczyna zalicza glebę i gramoląc się spod roweru
bełkocze najstraszliwsze groźby jakie zna ludzkość. Ale nie przyjdzie mu do głowy, że to może odór jakiegoś mózgotłuka wywołuje taką reakcję psa. Nie wszystkich przecież tak traktuje!



Budę po poprzedniku, sporej wielkości wilku, zaadoptowałem w prosty
sposób.
Otwór powiększyłem dwukrotnie i Burek w niej zamieszkał, wypełniając
prawie szczelnie całą zawartość.
I życie biegło by w sielankowym nastroju, gdyby pewnego dnia nie
pojawiła się........ Ona.
Postać jak z czeskiej kreskówki o pieskach. Mieszanka ratlerka z
jamnikiem długowłosym.
Mała, czarna i bardzo nieufna. Pokonała widocznie liche ogrodzenie,
pomiędzy szczeblami, zwabiona zapachami z puszki czy chrupek,
których Burek nie dojadał.
Nie dawała się dotknąć, uciekała natychmiast. Prawdopodobnie był to
kolejny bezpański piesek, których to pełno po polskich wsiach.
Burek zaakceptował towarzystwo a Bella /tak nazwała ją
moja córcia/ coraz rzadziej wracała do wsi i coraz więcej czasu
spędzała z Burkiem.
Spali razem słodko w tej przymałej budzie i tworzyli satyryczną parkę.

Pewnego dnia odkryliśmy obok budy wielki dół.
Burek kopał z łatwością, tymi swoimi ogromnymi łapami zagłębienia
jak było mu gorąco, ale tym razem to było coś innego.
Zwariował czy co?
Tajemnica wkrótce się wyjaśniła.
Otóż jego przyjaciółka najwyraźniej dała mu do zrozumienia, że
już można.
I on zabrał się ochoczo do wypełnienia tego wręcz nieprawdopodobnego
zadania.
Przyglądaliśmy się z ukrycia jak to możliwe.
Burek był na łańcuchu. Bella stawała obok budy a Burek kopał
transzeję na pół metra, aby jakoś zniwelować różnicę wysokości.
Po zakończeniu fazy wstępnej czyli prac górniczych, próbował zagarnąć
Bellę pod siebie a ona krótko waczała i robiła 2, 3 kroczki do przodu.
Burek ponownie rozpoczynał prace górnicze i historia się powtarzała.
W ten sposób odkryliśmy pochodzenie tych wykopalisk.

No i co z tym fantem zrobić? Brałem go pod brodę i przemawiałem:
Jakże Cię dobrze rozumiem ty mój biedaku.
Przeżywałem kiedyś podobne katusze a tu znikąd pomocy.
We łbie ci się lasuje. Tak, tak paralele z moimi osobistymi
doświadczeniami były zabawnie zbieżne.
Choć pójdziemy, na spacer, pobiegamy trochę, może jakoś Ci przejdzie.
Spacerowaliśmy, biegaliśmy, a nazajutrz wokół budy rozciągały się
promieniście wykopaliska we wszystkie strony od budy na długość
łańcucha.

Współczułem mu bardzo. Baliśmy się, że pies zwariuje.
Bella nie dawała się odgonić, transzeje codziennie zasypywaliśmy a
Burek codziennie kopał nowe. Co robić? Iść do weterynarza, aby coś
przepisał, tylko komu: Burkowi czy Belli.
Tym razem bawiły mnie paralele z argumentami wysuwanymi czasem
na jakimś katolickim forum.
No właśnie komu?
I co, mamy ingerować w otwartość na życie czy nie?
A w tym czasie pies zwariuje, zagryzie siebie, partnerkę albo
przechodnia czy konia, albo dokopie się do ropy naftowej.

Na szczęście sprawa sama się zakończyła.
Bella zakończyła promieniowanie

Minęło kilka tygodni i Bella jakoś się zaokrągliła. Masz babo placek.
Tego nam brakowało.
Dostałem polecenie służbowe: wykonać porządną budę.
Wykonanie jej zajęło mi ze 3 dni. Buda powstała na dużej palecie,
izolowana ze wszystkich stron, laminatowy dach, po prostu apartament.
Do środka poszedł worek pachnącego sianka i Burek z Bellą
natychmiast się do niej przenieśli.
Pewnego dnia zastaliśmy Burka śpiącego na materacu przed budą.
Co znowu się stało?
Zajrzeliśmy do środka a tam .................. Bella z dwójką maluchów.
Jak go przekonała żeby spadał? Nie wiadomo.
Przytargałem obok starą budę i Burek oczywiście z niej skorzystał.
A ja znów brałem go pod brodę i gadałem:
No cóż brachu, wyjechałeś z apartamentu przez ten swój nieszczęsny
gwizdek tak jak ja przed laty.
W międzyczasie jedno z maleństw zniknęło, pewnie Bella zakopała
nieszczęśnika.
Drugie rosło jak na drożdżach i coraz bardziej przypomina Burka

--
"Poszerzaj swoje horyzonty- wyburz dom z naprzeciwka."

empatyczna
empatyczna - Gołota Poezji · 8 lat temu
Króciutko - urzekła mnie ta historia z Burkiem i Bellą.
A błędy wytkną Ci specjaliści tzw. ortofaszyści. Ja za mało jeszcze potrafię, aby poprawiać. A poza tym bardziej zwracałam uwagę na treść tego opowiadania, niż gramatykę.
Podoba mi się.

--
Czy można spełnić wszystkie swoje marzenia? Tak, jeżeli będziesz miał/ła jedno marzenie, które brzmi: chcę osiągnąć w życiu tyle, ile tylko zdołam./moje/
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj