Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

anathem
Wstęp do książki, którą zawsze chciałem napisać, chciałbym poznać obiektywne opinie na temat moich wypocin. Jeśli się spodoba, mam więcej .

Prolog

28.09.2007

- Serdecznie Państwu gratuluję obrony pracy magisterskiej i uzyskania po wielu latach trudów i wyrzeczeń, wyższego wykształcenia. Od dziś, z dumą możecie się Państwo nazywać magistrami socjologii.

- Profesor Kalinowski, trzeba przyznać trzymał pion tego dnia całkiem nieźle, lekko tylko opierał się o krzesło, a jego tupecik tym razem założony był prawidłową stroną. Gdyby ktoś go nie znał, mógłby być zdziwiony, że odwrócony jest w stronę okna, ale nas po 5 latach to nie dziwiło. Wciąż się łudził, że świeże powietrze zabija zapach sfermentowanej Baryłki porzeczkowej.

- Socjolog to osoba szczególna w każdym społeczeństwie. To nie tylko zwykły szary trybik w machinie codziennych interakcji społecznych, to uważny obserwator życia obywatelskiego, procesów w nim zachodzących, któren społeczeństwu winien jest służyć i któremu społeczeństwo wdzięczne być winno!

Mariusz Kalinowski uzyskał tytuł profersora socjologii w roku 1968, szczególne uznanie zyskał w dziedzinie socjologii miasta i prac na temat ówczesnej architektury miejskiej. W roku 2007 naszą główną lekturą do egzaminu była jego wydana w 1965 pozycja Wielkie osiedla jako szansa dla budowania nowej klasy robotniczej. Nowa Huta w liczbach. Inne jego sztandarowe publikacje to Wielką płytą w kosmos, Betonowa zieleń, czy wyjątkowy artykuł na temat zagrożeń ówczesnej wsi; Dziś amerykańska stonka, jutro portugalska biedronka?(prorok czy ki diobeł...).

- Dlatego traktujcie wręczenie tego dyplomu, jako rozpoczęcie nowej misji w swoim życiu. Misji służby niełatwej, ale dającej satysfakcję. Z każdym słowem Prof. Kalinowski coraz bardziej przybliżał się do okna, czegoś jakby intensywnie, coraz intensywniej wypatrując.
- Pamiętajcie, socjolog, to nie zawód. Socjolog to misja! Zza okna rozległo się intensywne szczekanie.

- O, Castells się w końcu przypałętał, znowu pewnie podupcył, tak mu się ogon cieszy, nic tylko dupcy i dupcy... Skurwesyn stary jeden. A potem do mnie paniusie przychodzą, że ich Yorki koślawe...

Castells to 11 letni czarno czarno kundel bez ucha, który zalatywał porzeczką tak samo jak Pan profesor. Proces oceniania egzaminów pisemnych u Kalinowskiego wyglądał tak, że zamykał się z Castellsem sam na sam w pokoju. Wypijali kilka baryłek porzeczkowych, po czym następowała wstępna selekcja prac.
Wstępna selekcja polegała na tym, że Kalinowski podrzucał wszystkie prace wysoko do góry, te które opadły nazwiskiem do dołu, od razu były niezaliczone. Dobry socjolog nie może być pechowcem zwykł mawiać profesor, dlatego delikwenci tacy, nie mieli możliwości poprawki ustnej egzaminu. No chyba, że wykupili cały zestaw lektur autorstwa Pana Profesora, wtedy była nawet szansa na 4,5...

- No, to ja uciekam. Gratuluję! Pamiętajcie o misji!!!

***************************************************

- To co, jakieś piwko wieczorem, nie? spytał Kamil.
- No to chybaszka... - odpowiedział Mebel.
- Luzz rzucił Procek.
Jojek tylko przewrócił oczami, dla niego było to oczywiste zanim przyjęli go na pierwszy rok.
- Ja nie dam rady... powiedziałem.
-???
- O 2 mam samolot do Birmingham, będę barmanem w jakiejś angielskiej dziurze...
- No tak, my z Meblem i Jojkiem dopiero za tydzień, mamy nagraną robotę w sortowni warzyw. stwierdził Procek.
- A ja zostaję podsumował Kamil - mam ciotkę w Urzędzie.

--
Mam dwa lewe jądra...

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
pietshaq - Szkielet Szachisty · przed dinozaurami
Przeczytałem. Przyznam szczerze - nie jestem zachwycony.

Pal sześć błędy językowe. Jest trochę niedociągnięć gramatycznych, sporo się trzeba nagłówkować nad sensem niektórych zdań i akapitów przez dziwaczną interpunkcję, parę wielkich liter jest nie na miejscu, ale biorąc pod uwagę średni poziom wypowiedzi w sieci - a nawet średni poziom wpisów na niniejszym forum - powyższy fragment prezentuje się pod tym względem wcale nieźle.

Problemem jest natomiast to, że prolog ten nijak mnie nie zachęca do przewrócenia kartki i sprawdzenia, co dalej. Nie tworzy napięcia, nie prowokuje do zadawania sobie pytań. Otwiera jeden wątek, zdawkowo wspomina o drugim, ale nie tłumaczy, do czego te wątki później się przydadzą, ani nawet nie podnieca wyobraźni, żeby sama sobie to dośpiewała. Może znając tytuł mógłbym powiązać go z prologiem i mieć lepsze wrażenie.

Ogólnie prolog nie jest obowiązkowy. Panuje w nim za to duża swoboda. Nikt nie będzie miał Ci za złe, jeśli w prologu umieścisz kawałek akcji ze środka książki, a nawet jeśli napiszesz tam coś, co później słowo w słowo powtórzysz (byle nie był to zbyt długi fragment). Wszystko po to, żeby zachęcić Czytelnika do sięgnięcia po lekturę z poziomu Autora, a nie z poziomu Wydawcy, który komponuje ćwierć stroniczki na ostatnią stronę okładki. Do niektórych dzieł prolog z natury rzeczy nie pasuje. Wtedy moim zdaniem lepiej go pominąć. Nie wszystkie książki polegają na budowaniu napięcia. Gdyby to nie był prolog, ale fragment pierwszego rozdziału, moja ocena byłaby łagodniejsza.

Na zakończenie: opinia ta nie jest obiektywna i nie oczekuj tu takich. Opinia ma to do siebie, że jest subiektywna. Obiektywnie mógłbym Ci wytknąć błędy, o których wspomniałem na początku, ale nie chcę tego robić, bo one nie są bardzo rażące. Wolałbym, żebyś sam ich poszukał, a przy okazji przeczytał to jeszcze raz, mając z tyłu głowy moje uwagi. Ty wiesz, o czym będzie ta książka, i możesz niewielkim nakładem zrobić z tego prologu znacznie lepszą rzecz.

Pozdrawiam,

--
Pietshaq na YouTube

indy65
Taa. A może by tak bardziej życiowo?
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj